Czy warto kupić projekt domu dwukondygnacyjnego

Dom parterowy ma wiele atutów. Jednak niektóre jego cechy sprawiają, że często przegrywa z domami o co najmniej dwóch kondygnacjach. Jeśli decyzja o wzniesieniu parterowego domu zostanie dobrze przemyślana, będziemy się nim cieszyć całe życie. Niski, ładnie wtopiony w krajobraz budynek, z angielska zwany bungalowem, potrafi zachwycić bliskimi relacjami z otaczającym ogrodem, przestronnością wnętrz i ich integracyjnym charakterem, a także uniwersalnością - bo jest wygodny zarówno dla młodych rodziców, jak i dla najstarszych członków rodziny. W polskim krajobrazie domów parterowych jest jednak stosunkowo niewiele. Dzieje się tak z wielu obiektywnych przyczyn, ale także dlatego, że inwestorom po prostu nie przychodzi do głowy, że dom niekoniecznie musi mieć poddasze i spadzisty dach. Może warto zmienić to myślenie? Jeśli już została podjęta ta jedna z najważniejszych w życiu decyzji i pogodziliśmy się z zadłużeniem po uszy i prawdopodobnie na znaczną część życia - żeby już nigdy więcej nie spotkać gburowatego sąsiada z naprzeciwka, nie wysłuchiwać wiecznego utyskiwania sąsiadki z dołu i nie zatykać uszu przed ciągłym wrzaskiem rozwydrzonych i niewychowanych dzieci zza ściany, za to co rano wychodzić przed swój nieduży dom i stojąc na własnym, starannie strzyżonym trawniku przyglądać się wypielęgnowanym krzewom i kwiatom - to pora najwyższa, aby uświadomić sobie prawdę najważniejszą: niedrogi dom nie istnieje!!! Wielu dochodzi do prostego i słusznego wniosku, że należy zbudować mniejszy niżby się może chciało dom. Mały dom jest tańszy w budowie; mniej też kosztuje jego eksploatacja. Same zalety. Trzeba jedynie uważać, żeby nie przesadzić z miniaturyzacją! Mały dom będzie niewątpliwie przytulny i oszczędny. Ale musi być również wygodny i... przestronny. Trzeba więc wiedzieć, jak daleko można się posunąć - gdzie można zaoszczędzić bez szkody dla funkcjonalności domu, a gdzie należy popuścić, żeby zachować trochę "oddechu". Mam pewne przemyślenia na ten temat, bo sam się zmagam z kilkoma projektami małych domów. Wychodzi na to, że im mniejszy dom, tym więcej przy nim zachodu. Tak jak z dopasowanym ubraniem. Im bardziej dopasowane - tym więcej przymiarek u krawca. Szeroka flanelowa koszula będzie zawsze wygodna, nawet jeżeli będzie niedokładnie uszyta. Co innego z dopasowaną koszulą. Za bardzo wcięta - będzie uwierała. Zbyt dopasowana - nie zostawi miejsca na dodatkowy kilogram czy dwa... Tak samo z domem. Są miejsca, które można zaplanować "na styk", i takie, w których warto zostawić trochę luzu na ewentualne zmiany.

Z czerownym dachem Agroturystyka W puszczy Dworek Klasyczny